W Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim odbyła się dziś (25 lutego) druga rozprawa w sprawie m.in. Adama Gawędy, byłego posła i senatora z naszego regionu. Oskarżonych w sprawie jest sześć osób. Jeden z nich, Jarosław K. zmarł we wrześniu poprzedniego roku. Podczas pierwszej oraz drugiej rozprawy odczytywane były zeznania oskarżonego, Marka K. To od niego Gawęda miał przyjąć korzyść majątkową w wysokości ponad 170 tys. złotych.
Trwa proces byłego posła i senatora Adama Gawędy. Dziś (25 lutego) w Sądzie Rejonowym w Wodzisławiu Śląskim odbyła się druga rozprawa.
Adam Gawęda zgodził się na publikację wizerunku oraz używanie w materiałach pełnego imienia i nazwiska.
Przypomnijmy, że Gawęda miał przyjąć korzyść majątkową będąc w tym czasie Sekretarzem Stanu w Ministerstwie Energii. Środki zostały w całości przeznaczone na sfinansowanie kampanii wyborczej Adama Gawędy oraz jego żony. Mowa tutaj o wyborach parlamentarnych z 2019 roku.
Adam G. został oskarżony o to, że w 2019 roku, pełniąc funkcję publiczną Sekretarza Stanu w Ministerstwie Energii, przyjął korzyść majątkową w łącznej wysokości 171 674 zł od przedsiębiorcy z Katowic (Marka K.). Korzyść ta była przekazywana za pośrednictwem innego przedsiębiorcy działającego w branży marketingu i reklamy (Jerzego U.). Uzyskane środki zostały w całości przeznaczone do sfinansowania kampanii wyborczej oskarżonego Adama G. oraz jego żony (kampanii do Sejmu i Senatu w 2019 roku). Stanowiło to naruszenie przepisów Kodeksu wyborczego regulujących zasady finansowania agitacji wyborczej - informowała Prokuratura Krajowa w akcie oskarżenia.
W procesie oskarżeni są, oprócz Adama Gawędy i Marka K, Jerzy U, Stanisław W, Tomasz T. W ubiegłym roku zmarł szósty oskarżony, Jarosław K, który odpowiedzialny był za koordynację kampanii wyborczej polityka Prawa i Sprawiedliwości.
Adam Gawęda nie przyznaje się do winy. W trakcie procesu przygotowawczego złożył wyjaśnienia.
Tak w 2023 roku sprawę komentowała żona byłego posła, Ewa Gawęda:
Jestem zaszokowana tym, co się stało, czuję wściekłość, bezsilność, smutek. Jestem zdruzgotana tym, jak w majestacie prawa, używając służb, Pegasusów i naciąganych dowodów można komuś łamać życie. I to w ramach walki politycznej, nie mam co do tego żadnych wątpliwości. Wierzę, że niezawisły sąd odsieje fakty od pomówień. Mam też nadzieję, że ci, którzy za tym stoją, nie pozostaną bezkarni. Jako chrześcijanka nie powinnam tak mówić, ale mam nadzieje, że to zło, które zrobiono Adamowi, wróci do nich, do mocodawców i wykonawców. Przyznaję, długo wierzyłam w sprawiedliwość, ale uważam, że to, co zrobiono mojemu mężowi, to po prostu patologia, szyderstwo — mówiła Ewa Gawęda na łamach onetu.
W trakcie pierwszej i drugiej rozprawy odczytywane były zeznania jednego z oskarżonych, Marka K. Już podczas listopadowej rozprawy Marek K. przyznał się do przedstawionych zarzutów, a jego zeznania znacząco obciążają byłego posła.
Marek K. przez lata był górnikiem, pracował w kopalni, a także działał aktywnie w szeregach "Solidarności". Po przejściu na emeryturę został prezesem firmy X, gdzie zajmował się organizacją spektakli i widowisk patriotycznych.
Według śledczych Marek K. miał przekazywać środki na finansowanie kampanii wyborczej Adama Gawędy i jego żony w 2019 roku. W zamian kontrolowane przez wiceministra spółki miały zawierać korzystne umowy ze spółką Marka K. na organizację wydarzeń artystycznych. Wyjaśnienia Marka K. podczas pierwszej rozprawy trwały blisko sześć godzin. Oskarżony podtrzymał wszystko to co powiedział śledczym podczas procesu przygotowawczego.
Podtrzymałem to, co powiedziałem śledczym i będę chciał się dobrowolnie poddać karze – powiedział po rozprawie Marek K.
Z ustaleń śledztwa wynika, że latem 2019 roku Adam Gawęda miał zaproponować Markowi K. udział w mechanizmie określanym jako „inżynieria finansowa kampanii wyborczej”. Polegać miał on na tym, że nadzorowane przez wiceministra spółki – m.in. Polska Grupa Górnicza, JSW, Węglokoks czy Tauron – będą finansować organizowane przez firmę X widowiska patriotyczne oraz zakup płyt DVD z nagraniami spektakli.
W zamian Marek K. miał przekazywać środki na kampanię wyborczą polityka i jego żony.
Zarówno w trakcie pierwszej, jak i drugiej rozprawy w zeznaniach Marka K. pojawia się wątek finansowania kampanii wyborczej nie tylko Adama Gawędy i jego żony, ale też Mateusza Morawieckiego i Michała Wosia. Oni także mają być świadkami w tej sprawie.
Prokuratura twierdzi, że środki na kampanię były przekazywane za pomocą fikcyjnych faktur wystawianych przez spółkę X na rzecz agencji marketingowej z Rudy Śląskiej.
Marek K. przyznał, że faktury dotyczyły usług, które w rzeczywistości nie zostały wykonane. Łączna kwota objęta tym mechanizmem miała wynieść 171 tys. zł. Pieniądze trafiały na konto firmy Y, a następnie – według śledczych – były wykorzystywane do opłacania materiałów wyborczych Adama Gawędy i jego żony.
CBA zabezpieczyło m.in. korespondencję mailową dotyczącą zobowiązań finansowych kampanii oraz wiadomości, w których pojawiały się prośby o przekazanie środków.
W swoich zeznaniach Marek K. wskazywał również, że bez nieformalnego wsparcia Adama Gawędy nie byłoby możliwe uzyskanie finansowania z państwowych spółek.
Według aktu oskarżenia część osób zatrudnionych w spółkach górniczych i energetycznych zeznała, że w kontaktach ze spółką Dexus byli pozbawieni swobody decyzyjnej, a zawieranie umów odbywało się pod presją „życzenia ministra”.
Śledczy analizowali również przepływy finansowe. Z ustaleń wynika, że od sierpnia 2019 do końca 2020 roku spółki podległe Adamowi Gawędzie przelały na konto firmy X kilkaset tysięcy złotych w ramach umów sponsoringowych i promocyjnych.
Na samym początku odczytano zeznania, w których Marek K. zwrócił się do śledczych z pytanie odnośnie ich pracy. Chodziło wówczas o immunitet Adama Gawędy Marek K. stwierdził, że "ma poczucie, że to on ma być kozłem ofiarnym w tej sprawie, a nie gangster PiS-u".
Podczas drugiej rozprawy w procesie dotyczącym finansowania kampanii byłego wiceministra z PiS, Marek K. kontynuował składanie wyjaśnień. Oskarżony podtrzymał wcześniejsze zeznania i szczegółowo odniósł się do odtwarzanych przez sąd nagrań z kontroli operacyjnej oraz zabezpieczonej korespondencji.
Podtrzymuję w całości swoje wyjaśnienia, które złożyłem dotychczas w sprawie – zaznaczył.
Odczytywane zeznania skupiały się wokół tematu pieniędzy krążących między firmami a spółkami skarbu państwa.
Sąd odtworzył fragmenty nagrań rozmów Marka K. z Jarosławem K. Oskarżony potwierdził autentyczność nagrania i wyjaśnił, że rozmowa dotyczyła pisma wzywającego do rozliczenia środków związanych – jak twierdzi – z finansowaniem kampanii.
To było po rozmowie, jak wręczyłem pismo w sprawie rozliczenia kampanii reklamowej. Tam jest mowa o tych 122 tysiącach złotych. To, co mówię cały czas, to jest prawda – powiedział przed sądem.
Dodał, że mówiąc w rozmowie o tym, że „on mnie wozi”, miał na myśli unikanie spotkań przez Adama Gawędę oraz brak realizacji obiecanych zleceń ze spółek Skarbu Państwa. Jak podkreślił, w jego ocenie Jarosław K. wiedział o mechanizmie finansowania kampanii.
W kolejnym odtworzonym nagraniu Marek K. mówił o „pokrywaniu zobowiązań” i groźbie ujawnienia sprawy. Przed sądem wyjaśnił, że odnosił się do pieniędzy przekazanych na kampanię.
Moje słowa o pokryciu zobowiązań dotyczyły pana Gawędy i tych pieniędzy, które przekazałem na jego kampanię – zeznał.
Podczas rozprawy obrońca jednego z oskarżonych podniósł zastrzeżenia co do sposobu protokołowania czynności w śledztwie, wskazując, że odtwarzane były jedynie fragmenty rozmów. Sąd dopytał Marka K., czy stenogramy były odczytywane w całości.
Oskarżony odpowiedział, że zarówno odsłuchiwano nagrania, jak i odczytywano stenogramy. Przyznał jednak, że przesłuchania trwały wiele godzin i nie ma stuprocentowej pewności co do wszystkich szczegółów.
Zapytany, czy odtwarzane fragmenty były dla niego wyrwane z kontekstu, odpowiedział: – Nie było takiej sytuacji. Gdyby coś takiego miało miejsce, poprosiłbym o odtworzenie całości.
Dodał również, że nie pamięta rozmów „słowo w słowo”, ale znał ich istotę, a jego wyjaśnienia odzwierciedlały sens prowadzonych rozmów.
W dalszej części rozprawy sąd odczytywał zabezpieczoną korespondencję SMS i czaty z telefonu Marka K. W jednej z wiadomości Adam Gawęda miał pisać o konieczności przelania środków, po czym – jak twierdzi oskarżony – miały zostać uruchomione zlecenia ze spółek.
– Pamiętam takiego SMS-a. On dotyczył tego, abym przelał mu pieniądze. Te pieniądze miały być przeznaczone na jego kampanię – wyjaśnił Marek K.
Według jego relacji, zanim otrzymał jakiekolwiek wpływy z państwowych spółek, przekazał środki „awansowo” – około 7 tys. zł – z pieniędzy spółki, w której prezesem był Marek K.
Oskarżony zeznał, że po powrocie z sanatorium spotkał się z Adamem Gawędą, który miał wskazać konkretne spółki, do których powinien wystąpić o finansowanie. Pisma – jak twierdzi – zostały pozytywnie rozpatrzone.
– To wskazuje na to, że Adam G. musiał rozmawiać w tej sprawie z tymi spółkami. Ja nie byłem przy tych rozmowach – powiedział.
W kolejnych wiadomościach pojawiały się informacje o kosztach przyczep z banerami wyborczymi. Marek K. przyznał, że wynajmował przyczepy z własnych środków i domagał się zwrotu kosztów.
– Treść tej wiadomości przedstawia prawdziwe fakty, jedynie ilość przyczep jest zawyżona – zeznał.
Dodał, że SMS miał charakter „prowokacyjny”, by skłonić polityka do rozliczenia się z zobowiązań.
Sąd analizował również korespondencję z Jerzym U., który pośredniczył w przepływie pieniędzy. Marek K. zeznał, że środki – około 135 tys. zł – zostały mu później zwrócone w kilku transzach. Jak stwierdził, dopiero z akt śledztwa dowiedział się, że część pieniędzy pochodziła m.in. od Adama Gawędy i jego żony.
Oskarżony odniósł się też do umów z 2021 roku dotyczących zakupu płyt z jego spektaklami przez Adama Gawędę. Łączna kwota umów wyniosła około 40 tys. zł.
– Gdyby nie mieli względem mnie zobowiązań, to oni na pewno by nie kupili tych płyt – stwierdził.
Wyjaśnił, że umowy były – w jego ocenie – formą rozliczenia wcześniejszych obietnic i strat, jakie poniósł przy organizacji wydarzeń finansowanych przez spółki Skarbu Państwa.
Sąd odczytał także oświadczenie z 20 stycznia 2022 r., w którym Marek K. potwierdził brak roszczeń wobec Adama G. Oskarżony przyznał, że podpisał dokument dobrowolnie.
– Adam Gawęda przekonał mnie, abym takie oświadczenie mu podpisał. Ja uległem, wierząc mu – zeznał.
Dodał, że polityk zapewniał go o dalszym wsparciu finansowym dla nowych projektów.
O podpisane oświadczenie pytał oskarżonego obrońca Adama G. Marek K. miał podpisać oświadczenie po tym, jak otrzymał pieniądze. Później, nie był w stanie jednak określić, czy rzeczywiście otrzymał pieniądze przed zawarciem oświadczenia.
Podsumowując drugą część swoich zeznań, Marek K. podkreślił, że odczytywana korespondencja i nagrania potwierdzają wersję przedstawianą przez niego od początku postępowania.
W dalszej części rozprawy asesor sądowy Jagoda Kopera doczytywała kolejne zeznania Marka K.
Kolejne rozprawy w sprawie zaplanowano na następne miesiące. Sąd ma przesłuchać kolejnych świadków, w tym byłych przedstawicieli spółek górniczych i energetycznych.
Podczas dzisiejszej rozprawy Adam Gawęda zapytany o ewentualne pytania do drugiego z oskarżonych, przekazał, że w stosownym czasie złoży obszerne wyjaśnienia podczas rozpraw. Już w czasie procesu przygotowawczego wszyscy oskarżeni złożyli wyjaśnienia w tej sprawie. Były poseł nie przyznaje się do winy. Jego obrońcy twierdzą natomiast, że sprawa nie ma charakteru korupcyjnego, lecz nieprawidłowości przy finansowaniu kampani wyborczej.
Kolejną rozprawę wyznaczono na 11 marca.
Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.
[AKTUALIZACJA] Mężczyzna jest już bezpieczny. Zszedł z dachu
63278
Ledwo się otworzyło, a już rodzi pytania. Przyglądamy się Muzeum Miejskiemu w Jastrzębiu
6547
„Jastrzębie niech nie czeka na zbawcę - musi zbudować się samo" [WYWIAD]
6424
Pszczyńska: 44-latka wypadła z trzeciego piętra. Policja prowadzi śledztwo
6219
150 porodów do końca marca na jastrzębskiej porodówce. Będzie więcej porodów niż w poprzednim roku?
2705„Jastrzębie niech nie czeka na zbawcę - musi zbudować się samo" [WYWIAD]
+21 / -2W Jastrzębiu będą rozdawać Pismo Święte. Taka akcja już w sobotę
+13 / -0[AKTUALIZACJA] Mężczyzna jest już bezpieczny. Zszedł z dachu
+13 / -5Zorganizowana grupa oszustów działała także w Jastrzębiu-Zdroju. Jest akt oskarżenia
+6 / -0Sporo wyłączeń prądu w Jastrzębiu-Zdroju. Sprawdźcie, gdzie i kiedy [HARMONOGRAM]
+5 / -0Pszczyńska: 44-latka wypadła z trzeciego piętra. Policja prowadzi śledztwo
1Ranking kosztów ogrzewania 2026: pellet droższy od gazu i węgla, pompy ciepła bezkonkurencyjne
0List otwarty o połączenie autobusowe z Karwiną. Jest też wątek naszego miasta
0Kliknęła w link, zrobiła przelew i... nic. Jastrzębianka straciła 2600 złotych
0Prace remontowe na Podleśnej. Przejazd tylko dla mieszkańców
0Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuJastrzebie.pl i napisz nam o tym!
Wyślij alert
~Capote 2026-02-27
07:01:18
170 tys. rzekomej łapówki i 5 lat procesu ! To ile będzie trwał proces w temacie tego MILIARDA zapłaconego za ropę , która nigdy nie dotarła do Orlenu .15, 20 a może 40 lat .