Robert Hałuza o memach, które stały się polityką, o AI, która czyta miasto, i o tym, dlaczego przyszłość mediów lokalnych ma 17 tysięcy obserwujących i siedzibę przy kopalni.
Mógłby być po prostu gościem od śmiesznych obrazków. Albo konsultantem od sztucznej inteligencji w Warszawie. Zamiast tego siedzi w Jastrzębiu-Zdroju i buduje infrastrukturę, o której większość miast jego wielkości nie ma pojęcia, że jej potrzebuje. Robert Hałuza - współadministrator fanpage'a Jastrzębie-Zdrój MEMY, autor pierwszej polskiej książki o AI Visibility, założyciel agencji RUMORE.PRO i architekt platformy Jastrzębie365 - jest jednym z tych ludzi, którzy mówią „zaraz to zrobię" i naprawdę to robią. Rozmawiamy przy kawie. On mówi szybko. Myśli szybciej.
Kamil Budniok: Mija trochę czasu od naszej ostatniej rozmowy. Wtedy byłeś gościem, który prowadzi fajny fanpage i ma kilka pomysłów. Teraz jesteś nominowany do ogólnopolskiej nagrody, czeka cię rozprawa sądowa i budujesz coś, co kilka miast chce u siebie wdrożyć. Skąd ta zmiana?
Robert Hałuza: Nie wiem, czy to zmiana - raczej tempo. Wszystkie te rzeczy były w planach, tylko naraz ruszyły. Ale powiem szczerze: to, co się stało z posłem Matusiakiem, dużo przyspieszyło. Nie dlatego, że chciałem rozgłosu. Po prostu kiedy piszą o tobie Gazeta Wyborcza, Onet i Wprost, to część ludzi zaczyna cię traktować poważniej. Co jest trochę smutne - bo robiłem te same rzeczy przez ostatnie trzy lata, przed wyjazdem na studia też wiele lat - ale takie są reguły gry.
Zacznijmy od sprawy posła Matusiaka. W mediach dużo się o tym pisało — Wyborcza, Onet, Wprost. Co tak naprawdę się stało?
Przypomnijmy: "Panie Maron, jeszcze z Panem nie skończyłem". Poseł PiS kontra twórca memów
Żeby być precyzyjnym - bo narracja trochę się uprościła w mediach: w lipcu 2025 roku na fanpage'u pojawiła się grafika nadesłana z zewnątrz, stylizowana na pismo urzędowe. Sugerowała, że w związku z objęciem funkcji wiceprezydenta przez Andrzeja Matusiaka zlikwidowano w szkołach „przygotowanie do życia w rodzinie", zastępując je „analizą przemówień parlamentarnych posła Grzegorza Matusiaka". Grafikę wrzuciłem ja - nie stworzyłem jej, ale opublikowałem. Poseł Matusiak złożył zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa. Prokuratura sprawę umorzyła. Pan Matusiak złożył zażalenie na umorzenie - i to właśnie to zażalenie sąd rozpatruje 6 maja. Głównym adresatem tej sprawy jest Tomasz Maron.
Kiedy pan Matusiak napisał publicznie w marcu „jeszcze z panem nie skończyłem, po rozstrzygnięciu 6 maja nastąpią dalsze kroki" - odpowiedziałem wprost: to publiczne ogłoszenie zemsty. Bo tak to odebrałem. I jestem w tej sprawie spokojny, bo pewny swojego - Tomasz Maron z tym konkretnym przypadkiem nie ma absolutnie nic wspólnego. On był tym, który gasił pożar, nie tym, który go wzniecił. Jest kozłem ofiarnym.
Prokuratura uznała, że nie ma przestępstwa. Poseł się z tym nie zgadza. Poza tym jest jeszcze osobna kwestia dotycząca mnie - wpis na fanpage'u, że pan Matusiak miał pokazać język mieszkance miasta. Pan Matusiak stwierdził, że za to odpowiem. Zobaczymy.
Mówię o tym spokojnie, bo jestem spokojny. Jeśli człowiek sprawujący mandat publiczny angażuje tyle energii w ściganie satyrycznej strony z memami - to jest sygnał o nim, nie o nas. Jedyne, czego żałuję, to czas. Wolałbym go przeznaczać na budowanie.
Byłeś tym, który opublikował grafikę. Czy to był błąd?
Po pierwsze - nie byłem autorem. Po drugie mem był satyryczny. Myślę, że wyraźnie. Gdybym miał to zrobić jeszcze raz - zadbałbym, żeby oznaczenie „satyra" było jeszcze czytelniejsze. Nie dla polityka, ale dla odbiorców, którzy mogliby to wziąć za prawdę. To jest moja lekcja. Reszta to sądowy spektakl.
ILA 2026 - Influencers Live Awards. Jak tam trafiliście?
Zgłosiliśmy się. To brzmi banalnie, ale tak to wygląda - większość rzeczy, które mam w życiu, wynika z tego, że po prostu robiłem krok do przodu, kiedy inni się zastanawiali. Kategoria to Humor i Rozrywka. Jesteśmy teraz w pierwszej siódemce. Na tym etapie jury, złożone z ekspertów branżowych, wybiera finałową trójkę. Ogłoszenie 20 kwietnia. Gala - 16 maja we Wrocławiu, w Kinie Nowe Horyzonty i na Uniwersytecie Wrocławskim - Wydziale Prawa, Administracji i Ekonomii.
Nie proszę o głosy, bo nie ma już głosowania publicznego - decyzja należy do jury. Ale chcę coś powiedzieć przy tej okazji: to wyróżnienie ważne jest dla nas nie tylko jako „nagroda dla influencera", ale też jako sygnał, że lokalna twórczość może mieć realny zasięg i realny wpływ. Jesteśmy stroną memiczną z Jastrzębia-Zdroju - i konkurujemy z twórcami mającymi wielokrotnie większe zasięgi. Coś w tym jest.
Sukces memów - skąd w ogóle ten fenomen? 17 tysięcy obserwujących, kilka milionów miesięcznych zasięgów. Co jest w tym specjalnego?
Myślę, że ludzie są wygłodniali autentyczności. Media lokalne często są albo urzędowymi komunikatami, albo skandalami kryminalnymi - choć akurat Wy nie, bo lubię Was czytać. Memy dają coś innego - możliwość śmiania się z własnego miejsca bez nienawiści do niego. U nas kpina wynika z przywiązania. Gdybym nie lubił Jastrzębia, nie spędzałbym tyle czasu na budowaniu platform, które mają je rozwijać.
Poza tym robimy to konsekwentnie. Tomasz Maron założył stronę ponad pięć lat temu. Kiedy przekazał mi stery, postanowiłem nie tylko kontynuować, ale je rozbudować - zrobić z zasięgu narzędzie. Dziś jako Jastrzębie-Zdrój MEMY udzielamy patronatów medialnych lokalnym inicjatywom, współpracujemy z organizacjami, pokazujemy, że ta platforma to coś więcej niż dowcipy o dziurach w asfalcie.
Choć dziury w asfalcie też się zdarzają.
Zdarzają się. I o tym też piszemy.
Masz też książkę w drodze. O czym ona jest i kiedy wychodzi?
To pierwsza polska książka poświęcona AI Visibility - tematowi, którym zajmuję się zawodowo od jakiegoś czasu. Chodzi o to, co sztuczna inteligencja - ChatGPT, Gemini, Perplexity, Claude - mówi o danej firmie lub marce, kiedy ktoś zadaje jej pytanie. To nowa forma widoczności, ważniejsza z roku na rok, a praktycznie nikt w Polsce się tym systemowo nie zajmuje.
Książka jest napisana. Teraz jestem w procesie pracy z wydawnictwem - ogłoszę wkrótce, z jakim. To zupełnie inny rytm niż selfpublishing, do którego się pierwotnie przymierzałem: jest redakcja, korekta, projekt graficzny, harmonogram wydawniczy. Trwa dłużej, ale efekt będzie inny. Myślę, że w tym przypadku warto będzie poczekać.
Porozmawiajmy o Jastrzębie 365. Co to jest naprawdę - bo to coś większego niż portal?
To ekosystem. Platforma civic-tech, która łączy kilka warstw - informacyjną, społecznościową, ekonomiczną i technologiczną. Każda z nich działa samodzielnie, ale razem tworzą coś, czego żadne polskie miasto tej wielkości nie ma.
Warstwy wyglądają tak: jest "Dzieje się w Jastrzębiu" - agregat wydarzeń kulturalnych, sportowych i lokalnych, cotygodniowe podsumowanie wszystkiego, co warto wiedzieć. Jest moduł Zgłoś! - anonimowe zgłaszanie problemów miejskich, które trafiają do odpowiednich osób, a rozwiązane przypadki są publikowane - transparentność zamiast urzędowej ciszy. Są Jastrzębskie Kupony z JasCoinem - o tym za chwilę. Jest Radio Jastrzębie 365 - muzyka już gra, niedługo ruszają odcinki Podcastu Jastrzębie. I jest portal społecznościowy - który uruchamiamy prawdopodobnie pod koniec kwietnia.
Radio to duże słowo. Co tam będzie?
Radio Jastrzębie 365 już działa - muzyka lokalnych artystów już leci, ale mamy mało kawałków póki co, więc nie ogłosiliśmy tego. Ale to, co mnie naprawdę kręci w tym projekcie, to demokratyzacja treści. Chcemy, żeby każdy mieszkaniec Jastrzębia mógł nagrać własną audycję radiową albo napisać felieton na "Dzieje się w Jastrzębiu" - po wstępnej weryfikacji, żeby zachować jakość i bezpieczeństwo. Podobnie z memami - planujemy otworzyć możliwość tworzenia treści memicznych na platformie przez samych mieszkańców.
Zastanawiamy się nad tym, jak to technicznie ugryźć, żeby nie stworzyć czegoś niekontrolowanego - ale kierunek jest jasny: oddać głos ludziom, nie tylko redakcji. To filozofia uczestnictwa, którą cenię bardziej niż model „my piszemy, wy czytacie".
JasCoin. Kryptowaluta dla Jastrzębia? Brzmi jak żart albo jak szaleństwo.
Ani jedno, ani drugie. To lokalny token lojalnościowy oparty na blockchainie BSV. Można go zdobywać za różne aktywności - między innymi za zgłaszanie usterek miejskich przez moduł Zgłoś!. I można go wymieniać na nagrody w systemie, który nazywamy „drop". Raz na jakiś czas ogłaszamy, że wystawiamy - powiedzmy - pięćdziesiąt paczek chipsów albo vouchery od lokalnych partnerów. Jedna nagroda za określoną liczbę JasCoinów. Kto ma, ten kupuje.
Zbieramy teraz oferty sponsorskie, żeby dropy były wartościowe. Model jest prosty: aktywny mieszkaniec, który zgłasza problemy, chodzi na lokalne eventy i korzysta z platformy, jest przez nas nagradzany. To zamknięte koło - mieszkaniec wnosi wartość, my ją doceniamy. I przy okazji utrzymujemy lokalny obieg ekonomiczny.
A portal społecznościowy - to najtrudniejsze pytanie. Dlaczego ktokolwiek miałby porzucić Facebooka czy TikToka dla czegoś lokalnego?
Nie chcę, żeby porzucali. Chcę, żeby mieli jeszcze jedno miejsce - inne. Facebook jest globalny i coraz bardziej toksyczny. TikTok to strumień bodźców bez kontekstu. My robimy coś innego: chcemy, żeby platforma była jak Nasza Klasa i Gadu-Gadu z lat 2005–2010 - kiedy media społecznościowe naprawdę łączyły ludzi. Szukało się starych znajomych, poznawało nowych z sąsiedztwa, rozmawiało na forach o lokalnych sprawach.
Będzie możliwość zapraszania znajomych, czat w stylu GG, fora tematyczne. Ale kluczowe słowo to lokalność - chcemy, żeby platforma zachęcała do poznawania sąsiadów, do aktywności w mieście, do budowania relacji poza ekranem. W erze, gdy badania pokazują coraz głębsze osamotnienie społeczne, zwłaszcza wśród młodych, powrót do lokalnych więzi jest czymś ważniejszym niż kolejna apka do scrollowania.
Powiedzmy wprost - to jest bardzo ambitne. Masz realną szansę to utrzymać?
Nie robię tego sam. Mam Marcina Dobruka jako współtwórcę technologicznego strony. Mam Jastrzębie-Zdrój MEMY jako silnik zasięgowy - 17 tysięcy ludzi, którzy nas obserwują, to gotowa społeczność. I mam model, który od początku projektowałem jako skalowalny.
Kilka miast już wyraziło zainteresowanie wdrożeniem naszego modelu u siebie - nazwijmy to „City 365". Na razie testujemy sami, bo nie chcę nikomu sprzedawać czegoś, co nie jest dopieszczone. Ale architektura od początku zakłada łatwą replikację. Jastrzębie jest poligonem. Jeśli tu działa - działa wszędzie.
Hackathon BSV. To brzmi już jak zupełnie inny poziom - startupy technologiczne, blockchain, agenty AI. Jak to się łączy z memami i lokalnym portalem?
Łączy się przez filozofię. Hackathon BSV, który właśnie się odbywa - "Open Run Agentic Pay" organizowany przez BSV Association - polega na zbudowaniu aplikacji, w której dwa lub więcej agentów AI autonomicznie się odnajduje, negocjuje i rozlicza między sobą przez mikropłatności kryptowalutowe. Warunek kwalifikacji to półtora miliona transakcji on-chain w ciągu doby - to nie jest zabawa.
Nasz projekt z Marcinem to system wieloagentowy, który zbiera informacje z wybranej dziedziny - może to być miasto, może branża, może temat - i produkuje z nich sensowne podsumowanie, usuwając szum informacyjny. Każdy agent płaci innemu za dane, analizę czy weryfikację. Cały obieg jest rozliczany na blockchainie. Efekt: człowiek dostaje skondensowaną, wartościową wiedzę, za którą mikroagenci się nawzajem rozliczyli - bez jego udziału.
"Dzieje się w Jastrzębiu" to właściwie ręczna wersja tego systemu. Hackathon to szansa, żeby to zautomatyzować i udowodnić, że to działa w skali.
W puli nagród jest 10 tysięcy dolarów. Liczycie na wygraną?
Liczymy na dobre rozwiązanie. Nagroda byłaby miłym potwierdzeniem, że jesteśmy na właściwym torze. Ale nawet bez niej - projekt, który budujemy, ma wartość niezależną od hackathonu. To nie jest prototyp stworzony na konkurs. To działający system, który chcemy rozwijać.
RUMORE.PRO — Twoja agencja. AI Visibility, GEO. Dla kogoś, kto nie jest w branży - co Ty właściwie sprzedajesz?
Sprzedaję widoczność w miejscu, gdzie coraz więcej ludzi szuka informacji - w odpowiedziach sztucznej inteligencji. Kiedy ktoś wpisuje w ChatGPT „jaką kancelarię prawną polecasz w Rybniku" albo „najlepsza agencja marketingowa na Śląsku" — dostaje odpowiedź. I ta odpowiedź albo zawiera nazwę Twojej firmy, albo nie. GEO - Generative Engine Optimization - to praca nad tym, żeby zawierała.
To nowa dyscyplina. W Polsce byłem jednym z pierwszych, którzy zaczęli to robić systemowo i o tym pisać. Teraz mam klientów, prowadzę audyty, wykładam na SGGW w Warszawie w programie podyplomowym, ale i gdzie indziej - lubię mówić o AI, marketingu. I piszę o tym dla Marketing przy Kawie i aboutMarketing. Rynek dopiero to odkrywa.
Ostatnie pytanie - i chyba najtrudniejsze. Robisz memy, budujesz platformy, wydajesz książkę, bierzesz udział w hackathonach, prawdopodobnie będziesz miał sprawę sądową. Co ty tak naprawdę chcesz zrobić z Jastrzębiem?
Chcę, żeby Jastrzębie nie czekało na zbawcę. Mamy instynkt, żeby zawsze szukać kogoś, kto przyjdzie z zewnątrz i nas "uratuje" - nowego prezydenta, nową inwestycję, nowy przykaz z Warszawy. Tymczasem zasoby są tutaj. Ludzie, pomysły, energia.
To, co robimy - memy, platforma, radio, JasCoin, hackathon - jest próbą pokazania, że lokalna społeczność może być podmiotem, nie przedmiotem. Że można budować markę Jastrzębia śmiechem, technologią i uczestnictwem - nie PR-em urzędowym i banerami przy drodze.
Nie gram roli zbawcy. Sam mam za dużo projektów, żeby być zbawcą czegokolwiek. Ale jeśli to, co robimy, jest impulsem dla kolejnych - to jest dokładnie to, o co mi chodzi.
Wywiad przeprowadzono w kwietniu 2026. Robert Hałuza prowadzi agencję RUMORE.PRO, jest współadministratorem fanpage'a Jastrzębie-Zdrój MEMY oraz architektem platformy Jastrzębie365 (jas365.pl). Nominowany do Influencers Live Awards 2026 w kategorii Humor i Rozrywka. Finałowa trójka zostanie ogłoszona 20 kwietnia.
Zamieszczone komentarze są prywatnymi opiniami Użytkowników portalu. Redakcja portalu tuJastrzebie.pl nie ponosi odpowiedzialności za ich treść.
Posłowie PiS po kontroli w JSW. Zwrócili się do premiera: "Proszę podać się do dymisji"
7110
Pożar radiowozu na A1. Spalił się samochód jastrzębskiej policji (wideo)
4619
Proboszcz z Jastrzębia-Zdroju przechodzi na emeryturę. Zmiany w archidiecezji
3540
Koniec z wypadkami na feralnym skrzyżowaniu? Powstanie tam sygnalizacja świetlna
3380
Górnicy, orkiestry i manifestacja poparcia dla władzy - tak wyglądały pochody pierwszomajowe w Jastrzębiu-Zdroju [FOTO]
285729-letni Błażej walczy o życie. Trwa zbiórka dla Jastrzębianina
+7 / -0Miał promil, nie miał uprawnień i wsiadł "za kółko". Po samochód przyszła jego mama, ale nie mogła prowadzić
+7 / -0List otwarty o połączenie autobusowe z Karwiną. Jest też wątek naszego miasta
+9 / -2Za szybko o 54km/h. 29-latek stracił prawko i dostał wysoki mandat
+6 / -1Pożar radiowozu na A1. Spalił się samochód jastrzębskiej policji (wideo)
+5 / -1Groził sąsiadom, że ich zabije. Agresor objęty dozorem, grożą mu 3 lata więzienia
1Brak w prądu w Jastrzębiu: w tym tygodniu niedużo przerw w dostawie energii [HARMONOGRAM]
1Chciał sprzedać samochód, a stracił pieniądze. 25-latek oszukany metodą „na weryfikację konta”
1Nowa wystawa stała w Carbonarium. Pokaże miasto na powierzchni i pod ziemią
1Nastolatka odnaleziona
1Byłeś świadkiem wypadku? W Twojej okolicy dzieje sie coś ciekawego? Chcesz opublikować recenzję z imprezy kulturalnej? Wciel się w rolę reportera tuJastrzebie.pl i napisz nam o tym!
Wyślij alertCzy sygnalizacja świetlna na skrzyżowaniu Rybnickiej, Pochwacie i Gagarina to dobry pomysł?
Oddanych głosów: 21